- Zaczynałem od dziarania świńskich racic, bananów i grejpfrutów 

  • 27.09.2019, 21:15
  • DJ
- Zaczynałem od dziarania świńskich racic, bananów i grejpfrutów Fot. Archiwum Korso Często spotykam się z efektem WOW. Ludzie potem wracają, mówiąc, że nie planowali kolejnego tatuażu, ale byli bardzo zadowoleni i chcą czegoś więcej.
Podziel się:
Oceń:
Leszek Strojwąs to młody tatuator ze Zdzieć Starych (wieś koło Połańca), który przyjechał niedawno do Mielca, żeby pracować w studio tatuażu. Wcześniej pracował w Warszawie, Otwocku czy w Łodzi. Z nami podzielił się swoją historią – co się stało, że doszedł do tego miejsca, w którym jest obecnie. Rozmawia Damian Jemioło.

Zawsze byłeś artystyczną duszą?

Nigdy nie nazwałbym się artystyczną duszą. Pamiętam, że nawet kiedy byłem dzieckiem, to lepiłem gołębie z plasteliny, które potem chowałem w pudełkach po zapałkach. Moja babcia powiedziała wtedy coś, co utkwiło mi w głowie: „Jak masz taki talent, umiesz lepić z plasteliny, to rysować też będziesz potrafić.” Ja nigdy nie myślałem, że będę to umieć, dopiero babcia mi to uświadomiła. Zacząłem wtedy przechodzić na ołówek i kredki.

Nie tatuowałeś od zawsze – co robiłeś zanim zrozumiałeś, że to jest to?

Początkowo rysowałem obrazy i portrety – ołówkiem. Hobbystycznie czy dla znajomych. Na przykład ktoś chciał zrobić prezent mamie – łapałem za ołówek i rysowałem jej portret. Było to dla mnie interesujące, że mogę przenieść zdjęcie na papier. Wtedy jeszcze pracowałem jako barman, choć była to dość rodzinna restauracja. Ludzie przychodzili tam bardziej z dziećmi i rodziną na kawę czy herbatę niż na drinki. Praca była w porządku, choć często chodziłem niewyspany. Pewnego dnia pomyślałem: „Czemu by nie spróbować z tatuażem?”. Zamówiłem sprzęt, prawie w ciemno – musiałem szukać informacji w Internecie, bo nie miałem nikogo kto doradziłby mi w tej kwestii. Znalazłem maszynkę i igły dla siebie, kupiłem je i postanowiłem zacząć działać.

Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki w dziaraniu?

Zaczynałem od dziarania świńskich racic, bananów i grejpfrutów. Czasami przychodziłem do sklepu mięsnego i brałem racice tylko po to, żeby móc później na nich ćwiczyć. Potem zacząłem też trenować na sztucznej skórze.

Skąd taki dziwny wybór? Świńskie racice, grejpfruty?

Tatuuje się na tym tragicznie. Niemniej chodzi tutaj o to, żeby po prostu wyćwiczyć sobie rękę, szczególnie przy robieniu linii.

Na kim zrobiłeś swój pierwszy tatuaż? Na sobie?

Nie, tatuaż na moim ciele zrobiłem jako czwarty w swoim życiu. Moja pierwsza dziara została wykonana na koleżance, z którą razem studiowałem grafikę komputerową w Warszawie. Pamiętam, że strasznie trzęsła mi się wtedy ręka. Oczywiście, widzę braki i niedopełnienia w swoich starych tatuażach, również na tym, który mam na nodze. Nie poprawiam tego jednak – traktuję to jako pamiątkę tamtych czasów. Wszystko robiłem po parę razy – kilka linii, żeby sprawdzać, jak wszystko się goi oraz jaki charakter przyjmuje.

DJ

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe