PIOTR DURAK: "Będę pracował dla polskiej kultury. Nieważne, czy będą mnie za to nagradzać, czy skażą na zapomnienie" [WYWIAD] 

  • 07.12.2019, 07:20
  • ms
PIOTR DURAK: "Będę pracował dla polskiej kultury. Nieważne, czy będą mnie za to nagradzać, czy skażą na zapomnienie" [WYWIAD] Fot. Podkarpacki Urzad Wojewódzki w Rzeszowie/Piotr Durak Medal wręczyła Piotrowi pełniąca obowiązki wojewody Lucyna Podhalicz.

Podziel się:

Oceń:

Człowiek wielu pasji i talentów. Z jednej strony nauczyciel języka polskiego, z drugiej szalony pasjonat poezji, prozy, fotografii. Kiedy brakuje mu adrenaliny... przepływa pontonem polskie rzeki wzdłuż i wszerz lub wsiada na rower i jedzie nim do Niemiec z Podkarpacia. Taki jest Piotr Durak, nagrodzony medalem za zasługi dla kultury polskiej.

2005 rok - to Twój artystyczny debiut. Jak patrzysz na początki swojej kulturalnej działalności z perspektywy tych minionych 14 lat?

Piotr Durak: Tego debiutu nigdy nie zapomnę. Byłem na pierwszym roku studiów polonistycznych, pisałem wiersze, ale na polonistyce wiele osób pisze. Czasami chodziliśmy na wieczory poezji do Biura Wystaw Artystycznych w dawnej synagodze w Rzeszowie. Występowali tam uznani poeci, a głosu w recytacji udzielał wspaniały człowiek, nasz nauczyciel akademicki Stach Ożóg. Postanowiłem, że też zrobię swój wieczór w BWA. Zaniosłem swe wiersze do Stacha, a on odrzucił ponad 70% z nich. Nie zraziłem się. Powstały nowe, coraz więcej czytałem, przeżywałem. I udało się. Zorganizowałem wieczór w BWA, rozwiesiłem plakaty na UR. Na 50 miejsc w lokalu, przyszło niemal 100 osób. Niektórzy siedzieli na ziemi, przy scenie, zasłuchani. Potem podchodzili do mnie, gratulowali, a prof. Janusz Pasterski, prodziekan wydziału filologicznego, powiedział, że widzi tu piękną całość, materiał na tomik poetycki. I tomik wyszedł, dzięki SCK w Mielcu, za sprawą ówczesnego dyrektora Jacka Tejchmy. Potem przyszły pierwsze wyróżnienia, nagrody. Przez 14 lat wiele się zmieniło. Przybyły nowe książki, bagaż doświadczeń i podróży, moje życie też wygląda zupełnie inaczej. I zmienił się stosunek świata i ludzi do poezji. To niby tylko 14 lat, a skok cywilizacyjny jest niewyobrażalny. Niestety poezja trochę przestała mieć w tym świecie tak wielką wartość i magię, jaką zapamiętałem z czasów studenckich. Przez chwilę wówczas wierzyłem, że wierszami mogę zmieniać ludzi i świat. To był piękny czas.

Dziś już w to nie wierzysz?

Nie. Wiersz to tylko wiersz. Jeżeli wzruszy, zmieni choć na chwilę coś w czyimś życiu, to już jest wielki sukces. Ale świata dziś wiersze nie zmienią. Poeta nie wynajdzie leku na raka, czy nowego procesora. Dłubiemy w słowie, a to materiał kruchy i zwiewny, niezbyt ceniony dziś.

Jak wspominasz pracę w Korso?

Było to bardzo rozwijające doświadczenie. Wsiąkłem w życie redakcji. Poznałem wielu fascynujących ludzi, ale też dowiedziałem się mnóstwo o funkcjonowaniu samorządów, o problemach powiatu mieleckiego, czy życiu i troskach ludzi. Każdy dzień był inny i poza poniedziałkami, bywało całkiem przyjemnie. Dużo adrenaliny i zabawy, ale też mnóstwo ciężkiej pracy nad tekstami i telefonami. Miałem też okazję opracować od podstaw szereg tras rowerowych po powiecie, stworzyć niemal od nowa drugie wydanie przewodnika „Ziemia mielecka” czy przygotować książkę jubileuszową na 25-lecie redakcji „Korso”. Wspaniałe były konkursy Miss Mielca i piękne dziewczęta, z niektórymi przyjaźnię się do dziś.

ms

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe